czwartek, 5 maja 2011

GNOME 3.x - własny pogląd na sytuację......

Ostatnimi czasy na prawie każdym blogu IT, który czytam. Czytałem opinie na temat GNOME 3.0. Gdzieniegdzie pojawiały się opinie pozytywne, w większości opinie te były negatywne. KDE od dawna przebajerowane, GNOME w nowej wersji to potwór. A wredna "Fedora Team" nie dała trybu Classic* (nie uwzględniając tego, że F15 nie wyszła jeszcze w wersji finalnej). Czytając te wszystkie notki jaką ja mam opinie na ten temat?

Oczywiście zdążyłem po takim czasie testować nowe GNOME, bardziej Fedore 15 i jej zmiany, ale jednak jako pulpit był używany. By poznać moją opinię, najpierw musiałbym zacząć dlaczego nawet do celów prywatnych, a nie tylko służbowych używam RHEL6 w wersji klienckiej. Wróćmy kilka lat wstecz, kiedy kupiłem nowego Laptopa i zainstalowałem na początek obok Windowsa Visty(moje pierwsze spotkanie z tym systemem na dłużej, dużo używałem i testowałem), system był to chyba jak dobrze pamiętam Fedora 9. (Ponieważ w sumie nie pamiętam, która wersja załużmy, że tak było). System mimo, że był określany jako eksperymentalny, i pole doświadczalne Red Hata działał bardzo dobrze. Kiedy wychodzilła nowa wersja najpierw Fedora 10. Starałem się odrazu instalować ją na komputerze (nie zawsze to wychodziło, czasem nawet po miesiącu czy dwóch ;) ). Pewne rzeczy zawsze od nowa konfigurowałem. I tutaj zaczeło się przemyślenie.

Skoro co około 6-7 miesięcy zmieniam system na nowy. A wyraźnie (oprócz paru drobiazgów) tego nie potrzebowałem. Fakt, działało dobrze, po zmianie numerku wersji Fedory po zalogowaniu się na stary pulpit. Wszystko było tak jak tam zostawiłem. Ale bardziej potrzebowałem czegoś, co zainstaluje raz a dobrze na dłużej. I potem tylko poprawki błędów. Uznałem, że instalowanie co drugiej Fedory to też nie jest to. I zainstalowałem CentOS. (Wówczas w wersji 5). Zastopowałem się tymczasem na wersji KDE w okolicach 4.2.0. Przyznam się bez bicia, KDE w pierwszych wersjach denerwowało mnie trochę, ale używałem twardo. Po zmianie na CentOS moje spotkania z Fedorą, to było tylko testowanie zmian i zastanawianie się, ile z tego trafi do RHEL6? Teraz już wiem.

Wracając do głównego tematu, na który na razie mało miejsca przeznaczyłem, jednak..... czy aby na pewno nie pisałem o GNOME? Sytuacja teraz jest niemal identyczna i ta historia mogła by się powtórzyć równie dobrze ale z zainstalowaniem Fedory 15 i pierwszej wersji środowiska GNOME3. Fedora jako środowisko, które zawiera zawsze najnowsze technologie linuksowe, które nadają się już do publikacji (działają), niekoniecznie są dokończone. Zawiera w powrównaniu do poprzedniej Fedory zmiany, które zaszły w Linuksie w ciągu tylko pół roku. I chcąc tak naprawdę ocenić GNOME3, musiałbym poczekać na...... RHEL7. Wtedy można oczekiwać, że zmiany tam wprowadzone będą nie tylko stabilne, ale również dokończone (mam nadzieję, że żaden użytkownik Fedory mnie nie zje teraz, tylko zauważy z jakiej perspektywy patrze ;) ).

Tak więc dla mnie jako osoby, która zaczeła cenić sobie walory dystrybucji typu CentOS, RHEL czy nawet stabilnych wydań Debiana. Gdzie pogoń za nowościami nie ma większego znaczenia. A liczy się dopracowanie i długi okres wsparcia. GNOME3 tak naprawdę jest nadal jeszcze w "wersji rozwojowej". I raczej bliżej powstania RHEL7 będę mógł ocenić jego przydatność na moim biurki. A jak ktoś lubi nowinki, nie ma dla niego znaczenia to, że co pół roku ma nowy system. To jest Linux, Red Hat ma produkt i dla niego.... Fedore :).


*) - Za tryb Classic rozumiem w tej notce GNOME 2.x

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza